Nadchodzi data wydania WordPressa 7.0. Nowa odsłona najpopularniejszego CMS-a świata ma się odbyć 20 maja. Datę publikacji kilkukrotnie przekładano – widocznie twórcy chcieli, aby wszystko było zapięte na ostatni guzik. Nic dziwnego – najbardziej znaczące zmiany zachodzą bowiem na polu integracji rdzenia WordPressa z technologiami AI, te zaś rozwijają się w ostatnich miesiącach z zadziwiającą (lub też zastraszającą) prędkością. Nie mniej, wydaje się, że najnowszy termin jest już ostateczny.
To nie jest wpis wypunktowujący, czego się spodziewać po nowym WordPressie. Takich znajdziecie w sieci całe mnóstwo. Mnie interesuje krótkie ujęcie tego, jak AI wpisuje się w filozofię WP – czy rezonuje z nią w synergii, czy wprowadza dysharmonię.
Obawy o przyszłość branży wordpressowej
Czytając fora i dyskusje deweloperów oraz freelancerów WP obserwuję dwugłos. Jedni wyrażają zachwyt możliwościami, inni wieszczą niechybną katastrofę sektora. Pod tym względem dyskurs wewnętrzny wordpressowego światka odzwierciedla dość dobrze ogólną, globalną dyskusję na temat aplikacji generatywnych sztucznych inteligencji w branży IT. Modele językowe pozwalają szybko i bez specjalistycznej wiedzy wykonać szereg prac, do których dotychczas potrzeba było wordpressowych specjalistów. Tych natomiast są miliony – wokół WordPressa i jego darmowego ekosystemu narosła cała grzybnia wolnych strzelców, firm usługowych, dostawców płatnych pluginów oraz agencji oferujących utrzymanie oraz rozwój stron. Ta właśnie nadbudowa premium obawia się teraz o swoją przyszłość, obwiniając niekiedy zespół tworzący WordPressa o zbytnie sprzyjanie AI i nazbyt ochoczą integrację CMS-a z modelami językowymi. Playground MCP? Abilities API? Connectors API? WordPress Studio? Jeśli tak dalej pójdzie, branża może stanąć w obliczu rewolucji w modelu biznesowym, co spotkało już szereg innych sektorów IT czy konsultingu.
WordPress zawsze miał być łatwy, AI to wspiera
Jednak spójrzmy na to tak: WordPress od początku miał być systemem dla mas. Gdy inne CMS-y wymagały skomplikowanej konfiguracji, WordPress chwalił się pięciominutową instalacją, pozwalającą uruchomić stronę na drodze kilku kliknięć nawet osobom z niewielkim doświadczeniem. Gdy inni oferowali skomplikowane i mało intuicyjne interfejsy, tu stawiano na prostotę. Również rozbudowa strony o nowe funkcjonalności od początku miała być prosta. Instalacja wtyczek zajmowała kilka chwil, przekształcenie strony w sklep czy platformę do umawiania spotkań teoretycznie wymagało jedynie zainstalowania odpowiedniego pluginu i konfiguracji jego funkcji.
Rzecz jasna, między założeniami, a rzeczywistością występował pewien rozdźwięk. To, co miało być proste, nie zawsze takie było. Wtyczki wchodziły ze sobą w konflikty, ich funkcjonalności częściowo jedynie pokrywały zapotrzebowanie administratorów stron lub przeciwnie – przynosiły całe mrowie funkcji, spośród których jedynie ułamek był tak naprawdę potrzebny. Strony zwalniały, zaśmiecone nadmiarowymi rozszerzeniami. Strony padały ofiarą ataków, gdyż wtyczki posiadały podatności, a nikt ich nie aktualizował. Dlatego właśnie wokół WordPressa urosła cała branża, która zbudowała swój model funkcjonowania na zapewnianiu tego, czego w kilka kliknięć zrobić się nie dało.
Nie zmienia to jednak faktu, że założeniem, niejako, filozoficznym WordPressa była dostępność i prostota. Przyjście AI i obecne kroki w stronę integracji core z generatywną inteligencją można rozpatrywać jako konsekwencję tego założenia, a nie jako sprzeniewierzenie się branży.
Ten dryf będzie trwał
Oczywiście, branża będzie musiała się zmienić, można bowiem oczekiwać, że podejście agents friendly będzie sukcesywnie rozwijane, wskutek czego coraz więcej czynności związanych z utrzymaniem i rozbudową WordPressa będzie można zrobić bez udziału programistów czy wykwalifikowanej kadry. Pytanie brzmi, dokąd przesunięty zostanie wysiłek deweloperski, gdzie otworzą się możliwości (o ile w ogóle się otworzą). Spodziewam się, że nową niszą ekologiczną dla branży mogą stać się nowe API: Abilities (do budowy narzędzi MCP – rąk dla agentów, pozwalających im robić rzeczy na stronie), Connectors (do zcentralizowane obsługi połączeń z modelami) i inne, które dopiero nadejdą.
Dla branży nadejście WordPressa 7 nie oznacza najpewniej, że znajdziemy się w siódmym niebie. Nie mniej jednak, wierzę, że nie jest to koniec opowieści, ale jej nowy rozdział.
Fot. Pakin/Adobe Stock