Zrobię mały coming out – od zawsze używam półpauzy jako myślnika. Mając za sobą długie lata doświadczenia jako grafik komputerowy i specjalista od DTP (moje poprzednie profesjonalne wcielenie), nabrałem po prostu nieco typograficznej ogłady i używanie krótkiego minusika (zwanego też łącznikiem lub dywizem) do komunikowania wyjaśnień, rozwinięć zdania czy zdań wtrąconych zaczęło mnie po prostu razić. Fakt, półpauza jest nieco niewygodna w zastosowaniu, bo trzeba wbić kombinację znaków ALT + 0150 na klawiaturze numerycznej, ale po prostu weszło mi to w krew, podobnie jak używanie cudzysłowów dolnych i górnych na otwarcie i zamknięcie cytatu (również dostępne z klawiatury numerycznej).
Obecnie żyjemy jednak w czasach, w których poprawność językowa i dbałość o estetykę słowa pisanego zaczyna być kryterium odróżniające człowieka od AI i – o ironio! – zbyt poprawna pod względem językowym wypowiedź świadczyć ma, że tekst został wygenerowany przez model językowy. Bo przecież ludzie tak nie piszą.
Ze „sprawą półpauzy” zetknąłem się już jakiś czas temu na portalu Linkedin, gdzie wątek ten przewijał się w postach osób lewitujących w mojej bańce tematycznej. Uznałem jednak, że to taka branżowa dziwnostka typów od AI. Dziś jednak przeczytałem o tym w serwisie informacyjnym Radia Tok FM, wygląda więc na to, że temat wszedł do mainstreamu. W tekście poświęconym analizie wypowiedzi Grzegorza Brauna, rozważającym, czy tenże nie korzysta czasem z trenowanych w Rosji botów, Dorota Kalinowska-Bartosiewicz pisze:
Charakterystyczne [dla AI – przypis autora] jest nadużywanie pauzy, długiego myślnika, zamiast zwykłego, który robią ludzie. […] Typowe dla tekstów pisanych przez AI są: poprawność gramatyczna, bardzo logiczne przejścia, a także wypowiedzi zaczynające się od „oto”, np. „Oto kilka kluczowych aspektów”. […] Jakby tego było mało, AI lubi też takie frazy jak np. „stanowi wyzwanie”, choć po polsku byśmy powiedzieli: „jest trudne”.
Źródło: Tok FM
Przyznaję, ze zrozumieniem logiki tej wypowiedzi nie mam problemu, ale jej zaakceptowanie stanowi dla mnie wyzwanie 😉 Oto bowiem, chcąc dowieść, że napisało się tekst samodzielnie, należałoby napisać go niepoprawnie, niegramatycznie i nielogicznie, bo przecież tak właśnie piszą ludzie. Redaktorzy i korektorzy mogą chyba powoli się zwijać. Bynajmniej nie dlatego, że zastąpi ich AI.
Parę lat temu, w książce Po piśmie Jacka Dukaja, zetknąłem się z koncepcją kształtowania zwrotnego ludzkiej inteligencji i wrażliwości przez szeroko rozumianą sztuczną inteligencję. Wówczas modele językowe nie weszły jeszcze do powszechnego użycia, autor miał więc na myśli raczej rozmaite algorytmy sieci społecznościowych, wyszukiwarek czy narzędzi wspierających działalność kreatywną. Ogólna idea była taka, że będziemy sukcesywnie „przykrawać się” do oczekiwań algorytmów, nasze poczucie estetyki, wrażliwości językowej, nasze zachowania (w sieci, ale nie tylko) będą zmieniać się pod ich dyktando. Wygląda na to, że intuicja autora była całkiem celna, a „sprawa półpauzy” to tylko jeden z tego przykładów.